20.07.2008

Mam ochotę wyrzucić z siebie to, co ostatnio mnie gnębi.
Okrutnie egoistyczne, żałosne i dziecinne.

Bo normalnie zaraz padnę w poduszkę z rykiem i tak zostanę.
Bo robi mi się przykro.

Bo czy na pewno można mnie nazwać dobrą matką?
Ciągle mam wrażenie, że coś robię nie tak, bo powinnam inaczej, lepiej i chętniej. Cały czas czuję taką dziwną aurę za swoimi plecami.
"Inteligentny przymus".


Wczoraj mąż stwierdził, że nie powinnam pewnych rzeczy pisać na czacie klanowym. "Zapomniał" chyba tylko dodać, że się wstydzi?
Że jestem tak w ogóle na doczepkę?


Czuję się obco. Nieswojo.
Bez znaczenia.

Komentarzy: (6)